sobota, 26 maja 2012

Najlepsze gofry ever :)

Obudziłam się rano głodna i ruszyłam do kuchni z myślą co-by-tu... hmmm.... a może by tak gofry? Tak, to jest myśl, będą gofry. Tylko jakie? Zrobimy te z przepisu Michela Roux. Ale...hmmm...połowy składników nie ma, więc będzie luźna wariacja na temat gofrów Michela Roux. I co? I wyszły the best goferki ever ;) Rumiane, chrupiące, leciutkie i po prostu pyszne.  Polane odrobiną ulubionego złotego syropu, popite kawą i mogę zaczynać dzień :)



Składniki:   

320g mąki pszennej (ja dałam chlebową typ 850, bo akurat tylko taką miałam, ale z niższymi typami mąki też powinno być dobrze, a może i jeszcze lepiej) 
60g  cukru 
szczypta soli 
100g oleju   
3jajka, żółtka i białka oddzielnie 
560 ml mleka 
łyżka cukru waniliowego
płaska łyżka sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
    Sposób przygotowania:
    Mąkę, cukier, cukier waniliowy, sodę, sól, olej, żółtka i połowę mleka ubijamy mikserem na gładką masę. Ciągle ubijając dolewamy resztę mleka.Odstawiamy na chwilę. Ubijamy białka z odrobiną soli na gęstą pianę.
    W tym czasie rozgrzewamy gofrownicę.  
    Delikatnie mieszamy pianę z białek z resztą ciasta. 
    Pieczemy na rumiano.
    Z tych proporcji wyszło 16gofrów.



    Tylko jedna uwaga, żeby gofry wychodziły dopieczone i chrupiace trzeba je piec w gofrownicy o dużej mocy. Najlepiej powyżej 1000W. Ja mojego kilkuletniego Dezala nie zamienię nawet na najbardziej dizajnerską maszynę :D

    1 komentarz:

    1. Smakowicie wyglądają te gofry, uwielbiam takie śniadanka, szczególnie z moją ulubioną śmietanką Pilos z Lidla, takiego sobie smaka narobiłam, że po obiadku też zrobię gofry:)

      OdpowiedzUsuń