Znacie i lubicie balsamy do ciała w kostce? Ja uwielbiam, ale ostatnio najbardziej te produkcji własnej. Filozofia przy wykonaniu żadna, za to frajda z używania takiego własnoręcznie ukręconego cudeńka ogromna :) Ta kostka rozpuszcza się wolniej niż Lushowe, składem i właściwościami jest dużo bliższa tym z Organique.
Ale do rzeczy:
Składniki
25% - wosk pszczeli40% - olej brzoskwiniowy, macademia, kokosowy rafinowany lub z pestek moreli (albo mieszanina rożnych)
23% - masło shea
12% - masło kakaowe
odrobina miodu (ja mam taki w proszku)
parę ziarenek wanilii
kilka kropel ulubionego olejku eterycznego (opcjonalnie).
Sposób wykonania
W niewielkim garnuszku roztapiamy na słabym ogniu wosk z olejem, dodajemy masło kakaowe. Po roztopieniu zdejmujemy garnuszek z ognia. Mieszając powoli dodajemy małe kawałki masła shea. Po uzyskaniu jednolitej masy dodjemy ulubione olejki eteryczne. Jeszcze raz dokładnie mieszamy całość i przelewamy do foremek.Po zastygnięciu używamy z przyjemnością :).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz